Ziele mnie pokonało....majowe opady deszczu przyczyniły się do szybkiego wzrostu ziela. MASAKRA!!! Dwa dni pielenia i sterta zielska wyrwanego z truskawek ale jak trzeba to trzeba. Z małym pomocnikiem praca poszła szybko. Efekt jednak był taki, że nie mogę się ruszać, dosłownie. Wszystko mnie boli i wszystkie mięśnie czuję!!!! Ale przyjemne jest to, że mamy już pierwsze zbiory, sałata, rzodkieweczka i truskaweczki ;) mniam!!!! Co więcej się dzieje na moim poletku???Wszytko kiełkuje i całe szczęście pod agrowłókniną nie ma zielska ufff. W sobotę wybieram się na bazarek po sadzonki selerów, porów, kalafiorów. Ubolewam, że nie mam cebulki, ale cóż za późno się zdecydowałam na działeczkę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz